W dawnych czasach, kiedy żyliśmy jeszcze bardziej w zgodzie z naturą, siadywaliśmy wieczorami przy ogniskach, by dzielić się opowieściami. Dzisiaj nie mamy już ognisk, oddaliśmy się od natury, ale… zostały nam opowieści!
A ja jestem jedną z tych odważnych osób, które przywracają rytuał opowiadania światu.
Czasem opowiadam na wielkich scenach czy dużych festiwalach. Czasem organizuję spotkania w przytulnych knajpkach. Czasem opowiadam na kręgach kobiet, na ogniskach, w domach pomocy społecznej czy dla dzieciaków w szkołach. Zjawiam się z opowieściami wszędzie tam, gdzie jestem potrzebna.
Bez wielkich scenografii, bez głośnej muzyki czy rażących świateł – tylko słowami, gestami, głosem tworzę dla słuchaczy baśniowe światy. Sięgam po dawne legendy i eksploruję stare mity. Tworzę nowe historie i piszę baśnie, które dotykają współczesnych tematów. Bawię się symbolami i sięgam po metafory, budząc westchnienia terapeutycznej refleksji, dreszcze ekscytującej grozy albo śmiech mądrego rozbawienia.
Efekt?
Po spotkaniu dostaję informacje zwrotne o tym, że te opowieści na żywo były lepsze niż Netflix. Okazuje się, że w dzisiejszych, przebodźcowujących czasach, wśród blasku ekranów i huku reklam, słuchanie opowieści na żywo może być relaksem i odpoczynkiem dla skołatanych nerwów. Ludzie przychodzą na wieczory opowieści, by zatopić się w rytmie narracji, by ukoić rozedrgane myśli, by odgonić zmartwienia uśmiechem. A ja się cieszę.
Nie mamy już ognisk, ale płomień opowieści wciąż lśni w naszych sercach.
A ja mogę słać w świat ich iskrę.
Chcesz zaprosić mnie do swojej instytucji lub organizacji? Sprawdź zakładkę Współpraca!









